O mnie
Nie trafiłem tu przypadkiem
Gry są ze mną od dawna.
Planszówki, RPG, gry komputerowe — raczej te starsze, wolniejsze, wymagające uwagi (i czasu, niestety). Fantastyka przyszła naturalnie razem z nimi. I książki — nadal czytam dużo i regularnie, traktując je bardziej jak sposób myślenia niż hobby.
Lubię historie, które budują się krok po kroku. Przez decyzje, przypadek i celowy zamysł — ale bez drogi na skróty. Czasem uniwersum jest bazą dla działania. Czasem to wydarzenia tworzą światy. Jedno i drugie nie działa bez kontekstu.
To nauczyło mnie też, że dobre rzeczy nie powstają w pośpiechu.
To nie jest samotna wyprawa
Gry rzadko mają sens w pojedynkę. Nawet jeśli rywalizujemy, wszystko zaczyna się od współpracy.
Ktoś musi zaproponować termin. Ktoś inny przynieść grę, przygotować stół, wytłumaczyć zasady. Trzeba usiąść razem i poświęcić czas — wspólny, nie swój.
Dopiero wtedy zwycięstwo albo porażka mają znaczenie.
Nawet gra solo nie jest naprawdę samotna, jeśli później można się z kimś podzielić wynikiem, historią albo emocjami. Bez tego zostaje tylko mechanika.
Dlatego w grach najważniejsi są ludzie przy stole. Reszta jest tylko narzędziem.
To co poza stołem
A poza grami?
Chodzę w lasy i na bagniska z lornetką. Patrzę na ptaki i uczę się cierpliwości oraz uważności na detale.
Maluję, rysuję i eksperymentuję. Z narzędziami, formą, kolorem i z niedoskonałością, która często okazuje się najciekawsza.
Słucham ciężkiej muzyki — najlepiej na żywo. Lubię obserwować, czym takie doświadczenie różni się od zapisu i dlaczego nie da się go w pełni odtworzyć.
Te światy się nie wykluczają. One się przenikają.
Nie lubię zamykać się
w jednej roli
Z wykształcenia jestem historykiem, z zawodu programistą.
Równocześnie dobrze czuję się w kuchni, w terenie i przy stole roboczym. Umiem zrobić ser, przygotować zaprawy, rozpoznać dzikie rośliny jadalne. Chodzę na długie trasy trekkingowe z namiotem, naprawiam rzeczy, które się psują, i potrafię przygotować tort urodzinowy w kształcie dinozaura.
To nie jest lista umiejętności. To sposób funkcjonowania – szukanie rozwiązań, łączenie wątków, uczenie się przez działanie.
Moje miejsce
W Lotce spotykają się wszystkie te wątki.
Hobbystyczne podejście nie oznacza powierzchowności.
To zaangażowanie, ciekawość i gotowość do poprawiania rzeczy, aż zaczną działać tak, jak powinny.
Nowe tematy traktuję serio. Sprawdzam, testuję, obserwuję i wracam do nich po czasie.
Jeśli coś tu powstaje, to dlatego, że mnie zatrzymało. A jeśli coś trafia dalej – to dlatego, że uznałem, że jest gotowe.
Zacznijmy od rozmowy
Jeśli chcesz o czymś porozmawiać albo coś zaprojektować wspólnie — odezwij się.
Rozmowa często bywa najlepszym początkiem.
Napisz: bartek@lotka.studio